Stop

Blog może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich. Jeżeli nie masz 18 lat, nie powinieneś wchodzić dalej.

Rezygnuję Wchodzę



Proszę, przeczytajcie chociaż 30%... O czytanie całosci nie smiem proscić..

Moje pytania a propos Testowania kosmetyków na zwierzętach wywołało sporo emocji i burzę w sercach kobiet.. Wiele z was, nie mając pojęcia, że takie rzeczy dalej maja miejsce, zamarło w przerażeniu… Skoro znalazł się odzew kontynuuje tę myśl..

 

Co 6 sekund w koszmarnych męczarniach kona bezbronne zwierzę... ofiara przerażających i bezsensownych eksperymentów. Dlaczego tak mało mówi się na ten temat? Potępiamy, ale wciąż milczymy. Może wygodniej jest nam przejść obok...

Bezsensowne jest również testowanie na zwierzętach leków i składników kosmetyków. Wynika to z różnic międzygatunkowych. W wyniku pewnego eksperymentu zauważono, że pomimo tak dużego podobieństwa organizmów myszy i szczura, występowały inne reakcje na daną substancję. W takim razie jak można podawać ludziom leki przetestowane na, np. królikach? Aspiryna: lek dla ludzi - trująca dla kotów i psów Penicylina: bardzo dobry antybiotyk - zabija świnki morskie Choloform: środek znieczulający - zabójczy dla psów Morfina: środek uspakajający - wywołuje agresję u kotów i myszy Strychnina: trucizna dla ludzi - nieszkodliwa dla świnek morskich Chloromazine: uszkadza wątrobę człowieka - nieszkodliwy dla innych ssaków Digitalis: lek nasercowy dla ludzi - u psów wywołuje niebezpiecznie wysoki ciśnienie krwi Penicylina: antybiotyk dla ludzi - śmiertelna trucizna dla świnek morskich Przykładów, które potwierdzą bezsensowne wykorzystywanie zwierząt do testowania leków, jest wiele. Cierpienie tych żywych istot można zastąpić wieloma alternatywnymi metodami. Co prawda, aby wprowadzić takie metody należy zainwestować dość dużą sumę pieniędzy. Jednak te koszty są jednorazowe, a pewne wyniki badań, uzyskuje się w znacznie krótszym czasie za mniejsze pieniądze, niż w przypadku przeprowadzenia takich testów na zwierzętach. Wiele leków, które przeszły pomyślnie badania na żywych istotach, spowodowało poważne skutki uboczne i wypadki śmiertelne wśród ludzi, m.in.: Contregan- środek uspakajający - spowodował 100 tys. urodzeń kalekich dzieci i około 10 tys. poronień. Thalidomid (osławiony środek uspakajający dla kobiet w ciąży) - wywołał ponad 10 tys. narodzonych zdeformowanych dzieci. Można było tego uniknąć. Obecnie coraz więcej firm, przeprowadza doświadczenia na komórkach i tkankach ludzkich, fragmentach naskórka czy pojedynczych komórkach przy pomocy precyzyjnych metod mikroskopowania. Pomimo tego na zwierzętach nadal testuje się leki, środki chemiczne, kosmetyki, broń. Do doświadczeń wykorzystuje się miliony myszy, szczurów, chomików, świnek morskich, królików, żab, małp, psów, kotów. Niektóre zwierzęta pochodzą z hodowli, inne do laboratorium dostały się schwytane w pułapkę. Dlatego idąc na zakupy zwracajmy uwagę, na to czy dany produkt jest testowany na zwierzętach. Biorąc do ręki zwykły szampon, powinniśmy wiedzieć, że jeden z tych składników był najprawdopodobniej, np. wkrapiany do oczy unieruchomionych królików, które nie były w stanie pozbyć się substancji drażniącej, która powoli wypalała im oczy...

 

uż za niespełna trzy lata firmy kosmetyczne nie będą mogły używać do produkcji kosmetyków składników testowanych na zwierzętach (o ilę się nie mylę Japonia i Chiny NIE są objęte tym zakazem). Unijne przepisy nakazują im korzystanie z metod alternatywnych. Badania na zwierzętach są drogie. Szczur z dobrego laboratorium kosztuje około 100 złotych. W Polsce, podobnie jak w całej Unii, nie można przeprowadzać testów na zwierzętach bezdomnych. Zwierzę do badań musi pochodzić ze specjalnych hodowli. Na jednym wolno zrobić tylko jeden eksperyment. Jeżeli dodatkowo wziąć pod uwagę wyposażenie laboratorium, to okaże się, że badania na zwierzętach są bardzo drogie. Znacznie tańsze i mniej czasochłonne są testy przeprowadzane metodami alternatywnymi, np. na hodowlach tkanek. Jedna płytka z 60 studzienkami (zagłębieniami), w których zakłada się hodowlę, może zastąpić 60 zwierząt. – Kiedyś wydawało mi się, że na zmianę metod testowania wpłynie czynnik moralny, teraz jednak widzę, że największy wpływ ma tu ekonomia - mówi Dariusz Śladowski z Akademii Medycznej w Warszawie, który od ponad 15 lat zajmuje się opracowywaniem alternatywnych metod badawczych, mogących zastąpić doświadczenia na zwierzętach. Oszustwo z królikiem Jak w codziennych zakupach odróżnić produkty testowane - bądź zawierające takie składniki - od nietestowanych na zwierzętach? Powszechnie wydaje się, że pomocny jest tu królik, a raczej jego logo. Gdy jest umieszczone na produkcie, ma informować, że w fazie badań nie był on testowany na zwierzętach, podobnie jak jego składniki. – Umieszczanie takiego znaczka na kosmetykach to czysty chwyt marketingowy - mówi Dariusz Śladowski. Wyjaśnia, że w całej Unii Europejskiej gotowych kosmetyków nie można testować na zwierzętach. Nadal są jednak badane w ten sposób ich składniki. Pobieżny przegląd kosmetyków na półkach supermarketów w Polsce pokazuje, że logo z króliczkiem umieszcza na swoich wyrobach na przykład producent kosmetyków Cztery Pory Roku, a napis "Produkt nietestowany na zwierzętach" widnieje na kosmetykach amerykańskiej firmy Freeman. – Jak wielkie znaczenie dla polskich konsumentów miał ten znaczek, przekonały się firmy kosmetyczne, które zaczęły usuwać go ze swoich produktów. Rozdzwoniły się bowiem telefony od klientów z pytaniami, dlaczego zaczęły testować produkty na zwierzętach - wyjaśnia Ewa Starzyk, dyrektor naukowy Polskiego Związku Pracodawców Prywatnych Branży Kosmetycznej. Jej zdaniem pokazuje to, że polski konsument jest znacznie mniej zorientowany niż mieszkaniec starej Unii. Zapewnia też, że żadna firma kosmetyczna w Polsce nie ma laboratorium ze zwierzętami. Nie oznacza to jednak, że przy wyrobie kosmetyków nie korzysta ze składników, które wcześniej były w ten sposób badane. Europejskie Stowarzyszenie Kosmetyków, Wyrobów Toaletowych i Perfumeryjnych (COLIPA) podaje, że w ostatnich latach liczba wykorzystywanych rocznie na potrzeby tej branży zwierząt zmniejszyła się z 38 do 7 tysięcy. Tylko pod nadzorem W ubiegłym roku przeprowadzono w Polsce doświadczenia na ponad 420 tysiącach zwierząt. Co najmniej 90 placówek naukowych ma u nas prawo do prowadzenia takich badań. W minionym roku polskie placówki naukowe otrzymały zgodę na przeprowadzenie 1037 doświadczeń na zwierzętach, o 101 więcej niż rok wcześniej. – Każde doświadczenie na zwierzętach w Polsce musi uzyskać zgodę Lokalnej Komisji Etycznej do spraw Doświadczeń na Zwierzętach - zaznacza Paweł Lenartowicz, przedstawiciel Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego do spraw współpracy z Krajową Komisją Etyczną (KKE). Najczęściej wykorzystywane są w Polsce myszy i ptaki, ale też na przykład owce (6982 zwierzęta), konie i osły (894), psy (285) i koty (98). Naukowcy podkreślają jednak, że statystyki te obejmują również eksperymenty polegające na obserwacji zwierząt w ich naturalnym środowisku czy eksperymenty hodowlane polegające na odpowiednim doborze pasz. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że rocznie do doświadczeń w UE wykorzystywanych jest ponad 10 milionów zwierząt, z czego niewiele ponad 2 procent służy do ocen toksykologicznych pasz dla zwierząt, dodatków do żywności, składników kosmetyków i chemii gospodarczej. W Unii Europejskiej najwięcej testów na zwierzętach przeprowadzanych jest na potrzeby nauk biomedycznych, ale w ten sposób badane są również nowe składniki kosmetyków, tzw. chemii gospodarczej, a nawet ulepszacze do żywności. Przedsiębiorstwa korzystające ze składników sprawdzanych na zwierzętach nie mają jednak w Polsce takich problemów, jakie miała ostatnio w Wielkiej Brytanii firma farmaceutyczno-kosmetyczna GlaxoSmithKline. Jej akcjonariusze zostali zaatakowani przez organizacje walczące o prawa zwierząt. Zakaz nic nie da Dariusz Śladowski z Akademii Medycznej w Warszawie uważa, że wprowadzenie zakazu testowania na zwierzętach oznaczałoby zahamowanie produkcji nowych leków i innowacyjności w przemyśle chemicznym. A polskie prawo, tak jak unijne, wymaga, by większość nowych substancji chemicznych oraz leków była przebadana na zwierzętach. – Taki zakaz nic nie da. Jeżeli obrońcy zwierząt uniemożliwią wykonanie testów w naszym kraju, to zostaną one wykonane gdzie indziej, na przykład w krajach Trzeciego Świata - wyjaśnia Śladowski. Jeżeli dla jakiegoś testu istnieje zaakceptowana metoda alternatywna, nie można sprzedawać w całej Unii Europejskiej produktu, który był testowany na zwierzętach. Oceną przydatności tych metod zajmuje się Europejskie Centrum Walidacji Metod Alternatywnych (ECVAM), powołane przez Komisję Europejską na początku lat 90. Dotychczas zatwierdzone zostały trzy metody alternatywne, m.in. badanie fototoksyczności, czyli właściwości uczulających na działanie światła. Dla niektórych testów nie ma jednak metod alternatywnych. Na ich opracowanie wydaje się w Europie dziesiątki milionów euro. Prowadzone są przynajmniej trzy programy, o rocznych budżetach w wysokości około 10 mln euro każdy. Najwięcej na ten cel wydają Niemcy (ponad 20 mln euro). Sponsorem badań jest zarówno rząd, jak i prywatne fundacje. W Polsce nie ma żadnego programu, który przeznaczałby na ten cel konkretne pieniądze. W praktyce można tylko występować o granty do Komitetu Badań Naukowych. Badania te nie są jednak priorytetem.

 

OCHRONA ZWIERZĄT I PRZYRODY JEST OCHRONĄ CZŁOWIEKA

Informacja o eksperymentach przeprowadzanych na zwierzętach w przemyśle kosmetycznym. Miliony zwierząt cierpią również dla Ciebie, jeżeli stosujesz kosmetyki, które "wypróbowuje" się na zwierzętach. EKSPERYMENTY NA ZWIERZĘTACH W KOSMETYCE

W przemyśle kosmetycznym przeprowadza się stale eksperymenty z chemikaliami - po to, by opracować coraz to nowsze konserwanty, wynaleźć nowy zapach lub odkryć nowy modny kolor.

Takie środki chemiczne zawarte są w "kosmetykach pielęgnacyjnych", kremach do rąk i twarzy, kredkach do ust, wodach do pielęgnacji twarzy, dodatkach do kąpieli, mydłach, szamponach, pudrach, kosmetykach do przeciwsłonecznej ochrony skóry, jak również w "kosmetykach dekoracyjnych" jak tusz do rzęs, farby do włosów, cienie do powiek.

Zanim kosmetyki trafią na rynek dokonuje się prób czy nie są one trujące lub czy nie podrażniają skóry lub śluzówki. Ponadto sprawdza się czy środek, który styka się ze skórą, nie wyzwala alergii lub trądzika. Inne próby prowadzą do stwierdzenia, czy testowany środek nie wykazuje działania rakotwórczego lub zakłócającego cechy genetyczne oraz czy nie wpływa ujemnie na płodność i rozwój potomstwa.

W konkretnych przypadkach bada się ponadto, czy i w jakim stopniu środki zastosowane zewnętrznie są wchłaniane przez ciało, jak rozkładają się w organizmie i czy ewentualnie zmieniają się i jak są wydalane. Wszystkie te badania prowadzone są do dziś na zwierzętach.

Cóż to są za próby, o których producenci kosmetyków twierdzą, że są one nieszkodliwe i nie sprawiają bólu zwierzętom? Oto one:

Test na tolerancję błony śluzowej (Draize-Test)

Dla wykonania tego testu zakrapla się i wciera aparat do oka królika. Ponieważ króliki nie wydzielają płynu łzowego, substancja testowana pozostaje w oku zwierzęcia w skondensowanej formie min. przez 24 godziny. Skutkami tego testu mogą być silne zapalenie spojówek lub nawet całkowite zniszczenie oka.

Test na podrażnienie skóry

Również dla tego testu przeznacza się najczęściej króliki. Ostrzyżone, częściowo okaleczone partie skóry poddaje się działaniu testowanych substancji. Mogą przy tym wystąpić podrażnienia skóry, zapalenia i egzemy. Zarówno dla testu na tolerancję błony śluzowej, jak i dla testu na podrażnienia skóry zwierzęta są trzymane w zamknięciach w specjalnych klatkach, albo "zabezpieczane" specjalnymi opatrunkami lub obrożami uniemożliwiającymi lizanie i drapanie ran.

Test na toksyczność (Test LD50)

Dla testu na toksyczność "używa się" ssaków - dzisiaj przeważnie szczurów lub myszy. Każde ze zwierząt otrzymuje dokładnie określoną dawkę testowanej substancji. Substancje te dodaje się do pokarmu lub też zmusza się zwierzęta do połykania środka za pomocą sondy wewnętrznej. Inne substancje wstrzykiwane są domięśniowo, dożylnie lub do brzucha, albo zwierzę musi je wdychać. Po kilku dniach występują u nich skurcze, paraliż lub inne reakcje, które są obserwowane i protokołowane. Wreszcie zabija się zwierzęta, aby móc ocenić stopień szkodliwości substancji w organach i systemie nerwowym.

W przypadku testu na toksyczność LD50 dla ustalenia nagłego działania trucizny chodzi o to, aby ustalić dawkę jakiejś substancji; połowa tych zabiegów powoduje śmierć zwierząt testowanych. Dla przeprowadzenia tego testu "zużywa się" co najmniej 30 zwierząt na każdą badaną substancję, często jednak znacznie więcej; są to zwykle myszy i szczury.

W międzyczasie dopuszczono do alternatywnego stosowania testów LD50, "Fixed-Dose-Procedure", "Approximative LD50-Test" i metodę "Acute Toxic Class". W przypadku pierwszej metody zwierzęta są zabijane na krótko przed ich śmiercią powodowaną przez truciznę. Dla obu następnych sposobów wspólnym jest to, że stwierdza się tu nagłe zatrucia, bez określania statystycznie koniecznej wartości LD50. Jeżeli w taki sposób liczba zwierząt-ofiar może zostać zmniejszona, to niezależnie od tego zwierzęta "użyte" do badań bardzo cierpią.

Dla zadośćuczynienia wymaganiom związanym z bezpieczeństwem używanych kosmetyków w stosunku do klientek przemysłu kosmetycznego usprawiedliwia się fakt prowadzenia prób na zwierzętach tym, że musi się chronić ludzi przed szkodliwością nowych zastosowanych przez nich kosmetyków. Twierdzi się, że tylko próby na zwierzętach mogą zagwarantować taką pewność.

Wiwisekcja - to eksperymentowanie na żywych organizmach. Doświadczeniom wiwisekcyjnym rok rocznie poświęca się miliony zwierząt. W samych Stanach Zjednoczonych ich liczbę szacuje się w granicach między 17 a 70 milionami (1). Zakres jak widac ogromny - pytanie brzmi z kąd tak duży margines? Otóż w USA prawo The Animal Welfare Act wymaga od laboratoriów raportów co do ilości zwierząt, na którcyh przeprowadza się eksperymenty. Jednagże to samo prawo nie uwzględnia myszy, szczurów, ani też ptaków, a te właśnie gatunki wykorzystuje się w znaczącej częsci doświadczeń. Ponieważ The Animal Welfare Act zwierząt tych we wspomnianym wymogu nie uwzględnia, laboratoria nie muszą meldować o wykorzystywaniu ich do wiwisekcji, w skutek czego można jedynie domniemywać dokładnej liczby zwierząt składanych na ołtarzu nauki.

„Dla dobra nauki” zwierzęta są okrutnie ranione, zdziera im się skórę i wciera toksyczne substancje. Wstrzykuje się rozmaite rzeczy do narządów, mięśni, żył. Zwierzęta są poddawane działaniom promieniowania i palone żywcem, rozrywane, ogłuszane, uszkadza się ich mózgi, zaszczepia śmiertelne choroby i rakotwórcze guzy - małpom niszczy się mózgi, aby studiować chorobę Parkinsona, stawy i przeguby królików są chemicznie rozpalane, aby zbadać reumatyzm; koty są zarażane wirusami, króliki, psy i owce są niszczone toksynami studiując choroby oddechowe. Zwierzęta są celowo oślepiane, wczepiane są im elektrody do mógów. W testach  LD-50 podaje się zwierzętom truciznę przez którą giną przy pełnej świadomości godzinami, czasem nawet kilka dni. Umierają w cierpieniach mając skurcze, boleści, paraliże, wymioty. Królikom podaje bezpośrednio do oka substancje, Jest sztucznie, szeroko, za pomocą klamr otwarte, a całe zwierzę unieruchomione, by nie próbowało się uwolnić i wydrapać substancji. Testując środki przeciw bólowe wstykrzuje się myszkom substancje wywołujące bardzo silne bóle. Kiedy zwierzątka zwijają się z bólu podawany jest środek przeciw bólowy.

Wiwisekcja przeprowadzana jest ponieważ bardziej opłaca się przeprowadzać badania na zwierzętach. W dodatku testy na zwierzętach mogą być przyczyną zagrożenia ludzkiego życia, które podobno ma być ochronione przez to badania. W przypadku niektórych substancji nasze organizmy reagują inaczej niż np. organizm psa. „Contregan - środek uspokajający, zanim został wycofany ze sprzedaży spowodował 100 tys. urodzeń kalekich dzieci i około 10 tys. poronień. Mexaform - środek na przeczyszczenie powodował chorobę SMON - w Japonii 200 tys. ludzi utraciło wzrok i władzę w nogach. Thalidomid - 10 tys. narodzonych dzieci bez rąk i nóg. Z tych samych powodów wycofano ze sprzedaży m.in. Zonax, Flenax, Osmosin, Flosint, Eroldin, Coren - każdy z tych leków spowodował poważne skutki uboczne i wypadki śmiertelne, mimo że przeszedł pomyślnie testy na zwierzętach i został dopuszczony do sprzedaży. Studia nad lekami firmy Pfizer wykazały, że skuteczność testów na zwierzętach równa jest 38%, czyli jest to podobna sytuacja jakby przy rosyjskiej ruletce.” Istnieje wiele skutecznych i pewnych metod badań np. testy na wyizolowanych kulturach tkankowych będących wiernymi modelami ludzkich tkanek,metody zastępcze niebolesne na materiałach z kultur komórkowych i tkankowych hodowlach obecna wiedza dostarcza nam wiele różnych możliwości. Jednak nie często ta wiedza jest stosowana, mimo, że jest nieporównywalnie lepsza niż wiwisekcja.

 

Oprócz myszy i szczurow, do doświadczeń używa się również kolosalnych wręcz ilości homików, świnek morskich, małp, żab, królików. Do eksperymentów wykorzystuje się również psy i koty. Niektóre ze zwierząt pochodzą z hodowli, inne do laboratoriów dostały się schwytane w pułapkę.

EKSPERYMENTATORZY

     Jednym z największych sponsorów badań wiwisekcyjnych jest amerykański Narodowy Instytut Zdrowia - The National Institutes of Health [NIH]. instytucja ta w roku 1990 rozdzielając siedem bilionów dolarów, około 5 bln przeznaczyła na badania na zwierzętach (2). Z kolej amerykański Departament Obrony - Department of Defense - wydał w roku 1993 około 180 milionów dolarów na eksperymenty z użyciem 553'000 zwierząt. Liczba ta jest o 36% większa niż w poprzedniej dekadzie (3). W ramach badań militarnych, na zwierzętach testuje się między innymi skutki promieniowania, chemikaliów i innych podobnych, prowadzących do okaleczenia bądź śmierci procedur.     W badania wiwisekcyjne inwestują nie tylko agendy rządowe różnych państw, lecz tagże prywatne instytucje i komercyjne kompanie. Na zwierzętach sprawdzane są kosmetyki, środki depilujące, filtry. Rozmaite produkty wciera się w skórę zwierząt, nakłada na ich gałki oczne, zmusza się je do wdychania inhalowanych substancji. Ogolene z sierści świnki morskie po nałożeniu filtrów trafiają pod lampy kwarcowe, by zostala oceniona skuteczność środków chroniących skórę w czasie opalania. Im dłużej oko królika wytrzyma obecność szamponu na spojówce, tym szampon okazuje się "przyjaźniejszy". Obcinając ptakom dzioby i nakładając specjalne aparaty inhalujące, po raz n-ty udowadnia się, iż opary nikotynowe ewidentnie szkodzą zdrowiu. testowane są nie tylko leki i kosmetyki - etap badań wiwisekcyjnych przechodzi również większość past do zębów. Bada się również bydło, by uzyskać lepsze mięso, a krowy dawały więcej mleka. Eksperymentuje się na owcach, by uzyskać na potrzeby przemysłu lepszą wełnę. Wyobraźni człowieka, gdy chodzi o zysk, nie ma granic.     Wspomniana została kwestia wielokrotnych badań nad wplywem papierosów na otoczenie. Te eksperymenty budzą wyjątkowo silne kontrowersje. Warto przyglądnąć skrótowemu prześledzeniu tego zjawiska: Na Uniwersytecie w Nowym Jorku 42 koguty wystawiono na działanie ETS (dym tytoniowy wdychany z otoczenia), 6 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu przez 10 tygodni. Następnie ptaki zabito i zbadano wpływ dymu na rozwój oznak chorób serca. Inny przykład: na Uniwersytecie Kalifornijskim karmiono 64 króliki pokarmem bogatym w cholesterol by zwiększyć u nich zagrożenie chorobami serca. Były także eksponowane na ETS z papierosów Marlboro. 6 godzin dziennie przez 10 tygodni. Potem zabito je i badano oznaki arteriosklerory. Z kolej na Uniwersytecie Południowej Karoliny działaniu dymu tytoniowego poddano psy, aby zbadać rozmieszczenie osadów dymu w płucach (4).

NAUKA? NIE TĘDY DROGA

   Istnieje wiele powodów oponowania wobec wiwisekcji, z wieloma różnicami fizjologicznymi pomiędzy ludźmi, szczurami, królikami, psami, czy innymi gatunkami na czele. W czasie jednego z eksperymentów w 1989 roku 520 myszom i 520 szczurom przez długi czas podawano kontrolowane dawki substastancji mineralnych. O ile u myszy znaczących zmian w organizmach nie było, o tyle u szczurów pojawiły się istotne problemy zdrowotne, z rakiem kości włącznie.     Jeśli przy organizmach tak podobnych, jak mysie i szczurze, występują takie rozbieżności, jak można ludziom podawać leki przetestowane na królikach? Różne gatunki zwierząt reagują w odmienny sposób na jednakowe czynniki. To co zabija mysz, może nie działać na kota, a dla człoa powodować efekty uboczne. Rezultaty badań przeprowadzonych na zwierzętach mogą być też rozbieżne z przyczyn tak prozaicznych, jak wiek zwierzęcia, czy nawet stres wywołany warunkami laboratoryjnymi. Niebagatelny wpływ ma również dieta zwierzęcia.

RÓŻNICE MIĘDZYGATUNKOWE

    Oto kilka przykładów substancji w znacząco odmienny sposób traktowanych przez organizmy człowieka i innych zwierząt:

  • - amylinitrate - niebezpiecznie podnosi wewnętrzne ciśnienie w oczach psa, jednocześnie w oczach człowieka ciśnienie obniża
  • - chloroform - stosowany jest jako środek przeciwbólowy dla ludzi, jednocześnie jest to substancja zabójcza dla psów
  • - chlorpromazine - uszkadza wątrobę człowieka, choć u wielu innych ssaków efekt ten nie występuje
  • - digitalis - lek nasercowy dla ludzi, u psów wywołuje niebezpiecznie wysokie ciśnienie krwi, wlaśnie z tego powodu lek ten początkowo był uznawany za niebezpieczny, a jego wprowadzenie do użytku zostało opóźnione o lata
  • - morfina - uspokaja szczury i ludzi, natomiast pobudza myszy i koty
  • - novalgin - lek przeciwbólowy dla ludzi, u kotów wywołuje podniecenie i ślinienie się
  • - penicylina - antybiotyk dla ludzi, śmiertelna trucizna dla świnek morskich, dr Florey, który oczyścił penicylinę stwierdził, że szczęśliwym zbiegiem okoliczności było to, że nie przetestował jej na świnkach morskich
  • - strychnina - choć zabija człowieka, nie działa na świnki morskie, małpy, kury, gęsi

 

ALTERNATYWNE METODY BADAŃ

    Z raportu amerykańskiego The Physicians Committee for Responsible Medicine wynika, że istnieją metody naukowe bez użycie zwierząt, któych wyniki są precyzyjniejsze, tańsze i mniej czasochłonne, niż tradycyjne metody oparte na testach na zwierzętach. O zależności tej piszą też inne źródła (6). Strzególnie czynnik czasowy okazuje się istotny, gdy chorzy latami muszą czekać, aż laboratoria udostępnią nowe leki. Co prawda uruchomienie metod alternetywnych samo w sobie pociąga znaczne koszty, jednagże koszty te są jednorazowe, bo samo ich eksploatowanie wymaga znacznie mniejszych nakładów, niż tworzenie coraz to nowych warunków eksperymentalnych gdy chodzi o zwierzęta.     W trakcie badań nad rakiem testy z użyciem jednej substancji, przy metodach związanych z eksperymentowaniem na zwierzętach trwają cztery do ośmiu lat i pochłaniają conajmniej 400'000 dolarów. Tymczasem krótkoterminowe, kompletne nieraz po dniach, bądź tygodniach od ich rozpoczęcia, testy bez użycia zwierząt kosztują zwykle 200 do 4'000 dolarów.     W Wielkiej Brytanii, w Royston, siedzibę swą ma Pharmagene Laboratories - jest to pierwsza kompania, która w procesie opracowywania i testowania leków wykorzystuje tylko i wyłącznie badanie pobranych ludzkich tkanek i nowoczesne technologie komputerowych symulacji. Te dwie metody w połączeniu ze współczesną wiedzą z dziedzin takich, jak biologia, biochemia, genetyka, czy farmakologia, pozwalają na bardzo dokładne sprawdzenie przydatności leków przed ich wprowadzeniem do powszechnego użycia. "Pocóż wracać do zwierząt, gdy posiadamy informacje o ludzkich genach?" zapytał retorycznie w swej wypowiedzi dla Reuters współzałożyciel Pharmagene, Gordon Baxter (5).     Również korporacja Avon Products, Inc., w której laboratoriach jeszcze przed czerwcem 1989 roku ginęło średnio 24'000 zwierząt rocznie, aktualnie do testowania swoich produktów stosuje wiele metod bez użycia zwierząt, w tym między innymi testy mikropróbek na ludzkiej skórze.     Wspólcześnie możliwości komputerowej analizy w połączeniu z matematyką umożliwiają opracowywanie niezwykle dokładnych modeli bazujących na fizycznych i chemicznych strukturach i właściwościach badanych substancji. Modele te umożliwiają przeanalizowanie w jaki sposób substancja ta zachowa się w interakcji z innym modelem, na przykład danego organu.     Ten dział nauki stał się na tyle precyzyjny i mający szerokie możliwości i perspektywy, iż korporacja IBM na początku marca 2001 roku zapowiedziała utworzenie oddziału, który w ramach wspierania technologii farmaceutycznej i biotechnologii miałby między innymi przygotowywać projekty symulacji do wykorzystania przy opracowywaniu medykamentów. Innym zadaniem oddziału ma być prowadzenie badań, dzięki którym prace symulacyjne byłyby tańsze i szybsze.     Nie da się ukryć, iż jedną z efektywniejszych metod alternatywnych jest zwykła analiza statystyczna i archiwalna [sic!]. Wiele testów, w których ginęła, bądź była okaleczana ogromna ilość zwierząt, można by uniknąć, gdyż były one przeprowadzane już wcześniej - a po coż badać po raz n-ty to, co jest już doskonale poznane? W cywilizacji informacyjnej reakcje, które zostały już doskonale opisane i zkatalogowane są przecież dostępne badaczom i nie trzeba powtarzać eksperymentów. Nie potrzeba też setki badań, aby po raz kolejny udowodnić, że dym papierosowy jest niezdrowy.     Nie da się też pominąć faktu istnienia ochotników do badań - osób śmiertelnie chorych, skazańców, ale też zwykłych wolontariuszy. Dotyczy to również Polski - w czasie happeningu antywiwisekcyjnego, jaki się odbył w Katowicach w trakcie Międzynarodowego Dnia Przeciw Wiwisekcji, uczestnicy Mission Human [aktualnu Ośrodek Działań Alternatywnych "OK!"] przedstawili listę ochotników, którzy gotowi są poddać sie badaniom leków na własnych organizmach.

KTO TO ROBI A KTO NIE?

    Poniższe dane pochodzą z roku 1999 roku, więc mogły się od tego czasu zmienić - w obie strony.     Firmy, które nie testują swoich produktów na zwierzętach:     Avon, Annemarie Borlind, Biokosma, Biotop, Bellidis, Beauty Without Cruelty, Bodyline, Butterfly, Chanel, Davidoff, Eris, Femi, Fleur de Santé, Flex, Freeman, Goldwell, HIZ, L'Anza, L'oreal, Oriflame, Pollena-Uroda, San Francisco, Weleda, Wella.     Firmy, które testują swoje produkty, bądź ich składniki na zwierzętach. Dużymi literami zaznaczone zostały firmy, które w tej mierze są szczególnie aktywne:     Allergan, American Home Products, Bauch&Lomb, BAYER (leki), Benckiser (Coty - Adidas, Crossmen, Miss Sporty), Biotherm, Camel, COLGATE-PALMOLIVE, GILLETE, HENKEL (Fa), JOHNSON&JOHNSON, L&M, Maestro, Malboro, PROCTER&GAMBLE (Old Spice, Secret, Pampers, Head&Shoulders, Always, Tampax, Ariel, Oxydol, Clearsil, Max Factor), Philip Morris, Reemts, Rexona, Signal, Vichy.

 

 1. Pamiętaj, że wielu zchorzeń, na które leki badane są w laboratoriach wiwisekcyjnych, czyli głównie kłopoty z krążeniem czy rak, mozna uniknąć dzięki odpowiedniemu stylowi życia - istotnymi czynnikami jest tu dieta (bez nadmiaru tluszczu), czy chociażby rzucenie palenia.     2. Kupując produkty sprawdzaj na etykietach, czy nie są one testowane na zwierzętach [napis "non tested on animals" lub podobny]. Bojkotuj też firmy wiwisekcją się zajmujące. Zwróć jednak uwagę, że fakt, iż produkt nie jest ły testowane jego składniki.

W następnej notce lista firm które testuja i nie testują swoje produkty...

Co do zdjęc- nie miałam serca, sily i walki by szukac ich więcej....


photo
wiwisekcja: Brutalność i okrucieństwo. jak tak można...?? otwórzmy oczy!!! Zdjęcie pochodzi z notki Bardzo długi wpis o testach na zwierzętach!!Przeczytajcie!!!


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
Konto usunięte 25 maja 2010 Konto usunięte napisała:

1/3 przeczytałam,do reszty wróce później bo już mnie oczy bolą.Jestem w szoku


zgłoś
szalonakisia_1 25 maja 2010 szalonakisia_1 napisała:

ciekawych rzeczy sie dowiaduję, nawet niektórych rzeczy nie wiedziałam


Pokaż pozostałe komentarze 3 ›
zgłoś
Konto usunięte 30 listopada 2010 Konto usunięte napisała:

OKRUCIENSTWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


zgłoś
ol-lenka 28 lutego 2013 ol-lenka napisała:

przeczytałam całość i wciąż płaczę..
to jest straszne, jak można nazwach ludzi którzy w tym uczestniczą ? czy mają jakiekolwiek sumienie ? skoro są alternatywne metody, to skorzystajmy z nich ! współczesna nauka daje przecież tyle metod !
jeśli to tylko możliwe, róbmy co w naszej mocy i starajmy się zrobić to co możemy. nie kupujmy produktów z listy powyżej. miejmy serce !!! przynajmniej my...